IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Alejka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lilynette
Cicha Woda
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 26/08/2013

PisanieTemat: Alejka   Wto Sie 27, 2013 12:21 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilynette
Cicha Woda
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Alejka   Wto Sie 27, 2013 12:24 pm

Miała już serdecznie dość tego miejsca. Zawsze musiała mieć coś, na co mogła pomarudzić i wyrzucić swoje żale, a miejscowość w której przyszło jej mieszkać idealnie się do tego nadawała. Po pierwsze było tutaj zdecydowanie zbyt chłodno. Tak bardzo brakowało jej ciepła południowej Francji, którą zwykła odwiedzać wraz z rodziną lub przyjaciółmi. Doskonale pamiętała dotyk gorących promieni słonecznych na nagiej skórze, gdy wygrzewała się na jednej z plaż. Doktor Roberts twierdził, że zmiana środowiska może jej jedynie pomóc, ale ona nie była tego taka pewna. Oczywiście, z pewnością nie chciałaby dalej mieszkać w dawnym domu, zbyt wiele bolesnych wspomnień powracałoby do niej na każdym kroku. Mimo to, przeprowadzka do innego kraju wydawała jej się skrajną przesadą. Niestety, jej najbliższą rodziną była siostra matki, która mieszkała tutaj, w Roselands i z chęcią zajęła się osieroconą siostrzenicą. Lily nie miała jej tego za złe, wiedziała, że ciotka bardzo kochała mamę i uważała za swój obowiązek zaopiekowanie się jej córką. Niestety, to co wszyscy wokół uważali za doskonałe dla jej skromnej osoby, ona postrzegała jako zło konieczne. Miała dość tutejszej pogody, miejscowych ludzi i braku znanych osób. Oczywiście, mogła zadzwonić do dawnych znajomych, tych, których nie klasyfikowała jako "fałszywych lizusów", ale to nie było to samo. Nawet psychiatra jej się zmienił. Ralph Roberts był z pewnością utalentowanym doktorem i chciał jej jakoś pomóc, ale mimo wszystko wciąż większość jej historii znał jedynie z kartoteki, którą otrzymał. Co innego jej poprzedni psychiatra, dr Benoit, który był przy niej przez cały czas i poznawał jej historię z jej własnej perspektywy.
Jakby mało było tych wszystkich demotywujących zmian, to wciąż miewała kłopoty ze snem i koszmary. Te ostatnie nie pojawiały się co noc, występowały pomiędzy nimi krótsze lub dłuższe przerwy. Za każdym razem, gdy zaczynała się łudzić, że wszystko już jakoś się układa i jej umysł zaczął pracować poprawnie, złe sny powracały. Czasem nie pamiętała o czym śniła, a czasem obrazy pozostawały z nią jeszcze przez wiele godzin. Już dawno przestała się łudzić, że jakieś leki pomogą, nie sprowadzając skutków ubocznych. Kiedy brała pigułki, które faktycznie eliminowały koszmary, wyglądała i zachowywała się jak zombie. Powiedziała więc lekarzowi, że już lepiej, a ten jej uwierzył. No cóż, przynajmniej talent aktorski nadal jej nie opuścił. Ziewając spacerowała po parku, a pogoda jakby odzwierciedlała jej nastrój. Na niebie pojawiło się kilka szarych chmur, wiał chłodny wiatr i ogólnie nie było za wesoło. Zdusiła ziewnięcie, po czym rozejrzała się wokół. Na szczęście w najbliższej okolicy nie dostrzegła żywej duszy, więc z satysfakcją usiadła na jednej ławek. Najwyraźniej tym razem uda jej się nacieszyć parkiem w samotności.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elyse
Czerwona {Krwawa} Róża
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 17/08/2013

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Sie 31, 2013 8:46 am

Dzień jak każdy inny. Można go zwać zwyczajnym, ale jednocześnie pozostaje niezwykły. Ptaszki śpiewają, słoneczko świeci... szkoda, że taki stan rzeczy utrzymywał się przez spory kawał czasu, ale nie dzisiaj. Dzisiejszy dzionek był jakiś taki... inny od pozostałych? Zaburzył idealną harmonię. Jak to się dzieje, że przed szereg zawsze się ktoś wybije? Tak trudno utrzymać ten sam poziom? Lepsi, gors, cóż to za podział? Elyse nie wiedziała w co wierzyć. Jeszcze jakiś czas temu sama zapierała się, iż jest najlepszą Różaną Panną, a teraz miewa wątpliwości? Dość nierealne, prawda? Jedyną realną rzeczą, której była pewna to to, że czuła się zmęczona. Już długo dreptała przed siebie i nie wiedziała co począć. Padało, jeszcze chwila i zacznie grzmieć. Jak w taką pogodę prowadzić swój żmudny żywot? Na szczęście potrafiła przyzwyczaić się do zmiany klimatu i to nawet szybko. Zmiana temperatury bywa uciążliwa, ale znośna.
Jeśli Lily uwielbiała słoneczne promienie, nie licho się zdziwi, gdy tylko spostrzeże, że jest całkiem przemoczona. Tutaj nie będzie tak piękne jak we Francji, a gdyby nagle miało się tak stać to zamiast Anglia, przy granicach państwa, zmieniliby szyld na: Druga Francja, Zewnętrzna Francja, czy coś...
 Blondyneczka również na początku nie zauważyła, że pada i jak się skończyło? Elyse nienawidziła deszczu, był zbyt... mokry? Tak, to dobre określenie. Pomimo przyzwyczajenia nie potrafiła go polubić. Atmosfera po zakończeniu pięknej serenady kropel to co innego, a ulewa, co innego. Katorga. Wielu rzeczy nie lubiła, ludzi też nie, ale trzeba sobie radzić, a teraz jest cała mokra. Gdzie teraz wysuszy swoją śliczną, czerwoną sukieneczkę? Mruknęła pod nosem coś, jakiś brzdęk, jakby sama do siebie, odgarniając z twarzy mokre kosmyki, które w nań chwili przeszkadzały niemiłosiernie. Anglia to bestialski kraj, nic tylko picie herbaty, deszcz, Królowa i znowu, picie herbatki z miodem, o! To akurat był plus, El uwielbiała ciepły napój. To nic, że jest tylko lalką, nikt nie zabroni jej lubić pić, prawda? Ale nie alkohol, alkohol nigdy, nie. Ten jest zły.
 Uważnie, z premedytację, ale delikatnie, dotknęła łokciem łokieć dziewczyny, ale to dopiero gdy usiadła na ławce, też mokrej, a przed chwilą była taka piękna pogoda. Opalać się nie można było, pływać też nie, życie jest brutalne. Tak samo jak brutalny jest fakt, iż zaraz wykrzyczy na cały głos "Nienawidzę tego Świata". W tym momencie nic tylko zazdrościć Astralnym Lalkom. Spokojnie sobie odpoczywają w N-Polu. Spokojnie od początku, El...
Mrugnęła raz, drugi, a następnie się zastanowiła. Stuprocentowo coś znajdzie! Lalki nie przypominała, już raczej małą, słodką dziewczynkę, która się zgubiła, cofnij. 'Słodką'. Do uroczych nie należała, ale jej króliczek tak. Ten był słodziaśny. Jedyna rzecz jaką różowooka pokochała na równi z Ojcem. Któż nie przygarnąłby Lolitki?

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilynette
Cicha Woda
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Alejka   Sob Sie 31, 2013 1:45 pm

Najwyraźniej los postanowił jeszcze bardziej się nad nią poznęcać. Nie minęła nawet chwila, a z nieba poleciał strugami deszcz. Lily nie mogła się powstrzymać od stwierdzenia, że najbardziej ulewnie pada właśnie w miejscu, gdzie dziewczyna usiadła. Rzuciła chmurom spojrzenie spode łba. Naprawdę, czasem miała wrażenie, że pogoda na świecie robi wszystko, aby uprzykrzyć jej życie. Nie ważne gdzie pojechała, tam pojawiały się burze. Kiedy wyjechała z rodzicami na narty złapała ich śnieżyca. No i to przez "złe warunki atmosferyczne" straciła resztę najbliższej rodziny. Jeśli kiedykolwiek wierzyła w Boga, to straciła tę wiarę tamtego dnia. Nie chciałaby nawet rozważać, że mógłby istnieć ktoś tak okrutny. Bo jak inaczej określić osobę, która zsyła na jedną osobę tyle cierpienia. Może i była nieco samolubna, uważając swój los za najgorszy z najgorszych. Nie raz słyszała, że dzieci w Afryce głodują, a na Bliskim Wchodzie kobiety nie mają wielu podstawowych praw. Tak, ich los mógł być gorszy z perspektywy tych beztroskich idiotów, mówiących jej o tym bez najmniejszych skrupułów. Mimo wszystko, w jej oczach to rodzina była całym światem i nic tego nie zmieni.
Nie bardzo obchodziło ją, że cała przemokła. Jeśli się przeziębi, to będzie mogła posiedzieć trochę w domu i nie pojawić się w nowej szkole. To byłoby po prostu wspaniałe, móc spędzić jeszcze trochę czasu w domu... Nie, to nie było dobre określenie dla miejsca, gdzie mieszkała w tym momencie. Dom był tam, gdzie czekało na ciebie ciepło, to było miejsce, do którego chciałeś wracać i za którym tęskniłeś. Mogła spać w swoim pokoju i spędzać tam czas, ale gdyby mogła, to porzuciłaby go i wyprowadziła się, tak jak opuszcza się pokój hotelowy. Może to dlatego, że w ogóle nie czuła się związana z ciotką. Tamta niemal nigdy się z nią wcześniej nie spotykała, znały się niemal wyłącznie z rodzinnych opowieści i rzadkich okazji, kiedy widywały się na jakiejś rodzinnej imprezie.
Nagle poczuła jakby puknięcie w łokieć. Najwyraźniej tak się zamyśliła, iż nie zauważyła, iż ktoś się do niej dosiadł. Zanim spojrzała na nowo przybyłą osobę w duchu przeklęła jej wybór. Dlaczego musiała usiąść akurat tutaj? Z resztą, to było dziwne, że w ogóle zdecydowała się przysiąść na mokrej ławce. No cóż, różni ludzie chadzają po tym świecie. Odwróciła głowę i utkwiła wzrok na wysokości, gdzie powinna znajdować się głowa drugiej osoby. Powinna, bo wcale jej tam nie było. Dopiero, gdy spojrzała nieco w dół na osobę, która najwyraźniej puknęła ją w łokieć. Nowo przybyła wyglądała zupełnie jak... lalka. Była malutka, na pewno miała mniej niż metr wysokości.
- Witaj. - powiedziała niepewnie. Może to jakaś ukryta kamera albo coś w tym stylu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elyse
Czerwona {Krwawa} Róża
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 17/08/2013

PisanieTemat: Re: Alejka   Nie Wrz 01, 2013 9:43 am

To nie był żart, nie jej wina, że wygląda jak dziecko, prawda? Nawiasem mówiąc już nie urośnie, ale dożywotnia wymówka "Jestem dzieckiem, pomożesz?" Brzmi ciekawie. Prawie każdy lubi małe dziewczynki, a Ci, którzy ich nie lubują, polubią jak Rozen. Ciekawe co też sobie myślał tworząc lalkę? Możliwe, że był idiotą zafascynowany kawałkiem drewna albo wręcz przeciwnie. Pożądał małej istotki, którą obdarowałby swą miłością... Ojciec-córka Alicja. Nieprawdopodobne, ale jeśli zagłębić się w ludzką desperację, całkiem możliwe.
 - Dobry albo i nie - odkaszlnęła poprawiając rąbek sukienki, automatycznie, kątem oka zmierzyła również strój dziewczyny. Szkoda jej było, sukienka ładna, ale tak samo jest wiele rzeczy. Nie zachwycała, podobała się i już. Nie więcej, nie mniej. Nie założyła by takiej. Zwyczajna sukieneczka bez efektu 'woow', aczkolwiek śliczne ubranko zawsze szkoda zniszczyć, a to bezkompromisowo narażono na warunki atmosferyczne, ciężkie warunki. - Rozchorujesz się - pobudzona, niczym uśpiona lama, uniosła swą twarzyczkę ku niebu, a strugi deszczu odcisnęły swe piętno na jej licu. Całkiem wilgotne oczęta wpatrywały się w oczka nieznajomej. W normalnej sytuacji rzekłaby, iż przypominają niebo, ale nie chciała ich obrażać. W żaden sposób nie przypominały tej dziwnie szarej konsystencji nad ich główkami, kumulującej się najbardziej nad parkiem. Głupota. - Wiesz, jesteś wredna - naburmuszając się niczym mała dziewczynka odwróciła się plecami, a następnie zerknęła - ponownie - na różowowłosą z ukosa. - Masz takie oczka i nie szkoda Ci się rozchorować? Na twoim miejscu byłabym na siebie zła, gdyby potem musiałyby być rozeszklone. - Nie wiadomo ile do końca w tym zdaniu było prawdy. Nie chciała być miła, o nie. Nie było wyjątków dla kogo. Blondyneczka planowała jedynie poznać tutejszych ludzi, zawrzeć z jakimś konkretnym kontrakt, a następnie ofiarować najlepszemu śliczny pierścionek z czerwoną różyczką. Ludzie lubią róże. Podobno to najpiękniejsze kwiaty, a zwłaszcza te krwiste. Takie są najlepsze, tak właśnie słyszała z ust jednego ze swych medium. Piękne słowa, doprawdy piękne.
 Od kilkunastu dni Elyse obserwowała grono osób, planowała zgarnąć jedną z person dla siebie, coby móc sobie zapewnić zapas HP. Heh, brzmi to tak głupio jak jedna z tych gierek dla ludzi. Zabij bądź zostań zabity. I tak wszyscy się odrodzą. To takie... życiowe. Bez wątpienia po śmierci każdy, bez wyjątku, pomaszeruje do drzwi, które zaprowadzą go do lepszego miejsca... Ech. Nigdy w to nie wierzyła, nie była ateistką, ym... albo i była. Nie miała po co wierzyć. Wierzyła, ale nie w tego Boga.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lilynette
Cicha Woda
avatar

Liczba postów : 12
Join date : 26/08/2013

PisanieTemat: Re: Alejka   Nie Wrz 01, 2013 1:20 pm

Jej wzrok na dłużej pozostał przy lalce, siedzącej obok. Była całkiem ładna, ktoś kto ją stworzył musiał mieć wyjątkowy talent. Wyglądała na niezwykle delikatną i kruchą. Do tego miała taką śliczną sukienkę, która teraz przemokła zapewne do suchej nitki. Ktoś powinien podarować jej parasolkę. - przebiegło Lilynette przez myśl. Chwilę później uznała jednak, że i ona sama zasługuje na jedną. Pewnie dziwnie wyglądały tak siedząc na tej ławce i moknąc. Ba, zapewne dziwnie by wyglądały nawet w piękną pogodę, bo kto przecież przychodził do parku z laką i w dodatku gawędził sobie z nią. Miejmy nadzieję, że z daleka wszyscy brali ją faktycznie za dziecko. Już i tak była uważana za lekko rozstrojoną psychicznie, nie potrzebowała jeszcze etykietki wariatki. Kto wie jakie tabletki musiałaby wtedy zacząć brać, ba, mogliby zamknąć ją w jakimś zakładzie. Jeśli byłoby coś, czego z pewnością by nie zniosła, to kompletnej izolacji od otoczenia. Na co by mogła sobie wtedy pomarudzić, hmm? "Kleik znów był rozgotowany. Te ściany mają zbyt szary kolor."
Z lekka ją zatkało, gdy tamta stwierdziła, że Lilynette jest wredna. Dziewczyna zrozumiałaby, gdyby tamta wyraziła swą opinię po dłuższej rozmowie, ale usłyszała dopiero jedno słowo z ust Lily. W dodatku było to przecież kulturalne powitanie, a nie jakieś gburowate burknięcie.
- A ty zbyt szczera...
Gdyby na jej miejscu siedział ktoś bardziej delikatny albo nerwowy, to jej rozmówczyni mogłoby się nieco dostać. W najlepszym wypadku skończyłoby się na kłótni, ale w najgorszym... Ech, no cóż, Lilynette nie potrzebowała teraz troski przypadkowo spotkanej lalki. Nie potrzebowała troski nikogo, bo przecież nic by to nie dało.
- Doprawdy, jak miło, że ktoś troszczy się chociaż o moje oczy. - stwierdziła z przekąsem.
Czemu rozmawiała z lalką? Nie potrafiła racjonalnie odpowiedzieć na to pytanie, to było zupełnie bez sensu. W dodatku jej rozmówczyni upominała jej "karygodne" zachowanie, jakim było siedzenie w deszczu. Normalnie jakby słyszała swoją matkę... Właśnie, jej rodzicielka kiedyś zbierała lalki. Ta myśl pojawiła się na sekundę i szybko znikła. Nie było sensu rozpamiętywać w tym momencie rodziny, żeby jeszcze bardziej zepsuć sobie dzień. Ciekawe czy mogło być jeszcze gorzej? Lepiej nie zadawać tego pytania, bo los chyba bardzo lubił udowadniać Lilynette, że jednak może.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elyse
Czerwona {Krwawa} Róża
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 17/08/2013

PisanieTemat: Re: Alejka   Nie Wrz 01, 2013 3:52 pm

Wyglądała jak dziecko, jak każda różana siostra. Drewniane łączenia sprytnie ukryto pod sukienką, a słodka - za bardzo - twarz odciągała uwagę od niecodziennej sukienki. Jeśli już ktoś miał zwracać uwagę na kogoś to na obydwie. Niby z jakiej racji  - Nie istnieje takie pojęcia jak przesadzona szczerość, a jedynie ludzie, którzy nie potrafią przyjąć prawdy, przez co się za bardzo wściekają, działają pod wpływem emocji - pewna swego, jakby czytała z nut, na jednym wdechu, wydukała linijki tekstu, które - czego była stuprocentowo pewna - jej rozmówczyni winna sobie zachować w serduchu czy co tam miała. Mogłoby być nawet puste pudełeczko, bez różnicy. Wracając do tematu uczuć. Dziwny twór, a jednym z tych dziwniejszych jest...
 Troska? Co to za głupie odczucie? Hm... Nie bez wątpienia o nikogo się nie troszczyła, nie było osoby, która byłaby warta zainteresowania 'porcelanowej' laleczki. Poczuła się urażona i to nie mało. Jak ta dziewczyna śmiała twierdzić, że się o nią martwi, bo co? Bo stwierdziła, że zazdrości jej oczu? Bo dostrzegła w nich chmurki srebrzyste? Bo jej się podobały? Phe. Gniew to taka idiotyczna emocja, która pojawia się równie niespodziewanie co znika, tak było i tym razem. Momentalnie się objawił, ale nie chciał dawać o sobie znać, toteż nie dawał. - Co to? - Paluszkiem wskazała szkicownik, a drugą łapką przytuliła. Drugą łapką utrzymywała w ryzach misia, pluszowego kicaja, słodki był, uwielbiała go, a ten zaciskał swe łapki na ramionach El. Słodka scenka, ale nie trwająca długo. Przytulanka skończy tak samo jak poprzednia. - Tak, oczy są ładne. Może w przyszłości się komuś przydadzą. Słyszałam, że pracują nad przeszczepem oczu. Po śmierci będziesz ich mogła komuś użyć - beznamiętnym tonem, złości nie okazywała, nie chciała, wystraszyła młodą kobietę, dziewczynę(?). Miała taki zamiar. Spodobała się jej ta 'gra'. Prawie jak gra Alicji. Tylko fajniejsza. Więcej zabawy. Ciekawe jak zareaguje. - Lubisz róże? Ludzie lubią róże. jestem pewna, że Ty też. - Być może była zbyt nadpobudliwa, odrobinę, ale nie chciała, żeby jej teraz uciekała. Fajna była. Taka mała... i słodka i to myśli lalka o 70 cm wzrostu. Więcej głupoty od narcyzmu, ale naprawdę uznała, że jest słodka. Szybko skakała między emocjami, oj szybko. Przez piętnaście lat wykształciła w sobie umiejętność władania emocjami. Potrafi zmieniać je jak rękawiczki. Przydatne, a zwłaszcza, gdy czegoś pragniesz. Na zawołanie możesz się rozpłakać. Nie zawsze działa, a szkoda. Czasami emocje przejmują stery. L na pewno uzna, że to wyjątkowo chora lalka, wiele się nie pomyli.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Alejka   

Powrót do góry Go down
 
Alejka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Alejka główna
» Alejka w ogrodzie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Living Dolls :: Roselands i okolice :: Park-
Skocz do: