IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Most na rzece.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Elyse
Czerwona {Krwawa} Róża
avatar

Liczba postów : 67
Join date : 17/08/2013

PisanieTemat: Most na rzece.   Wto Sie 20, 2013 12:04 am

Samotny most znajdujący się w centrum lasu, pomalowany czerwoną farbą. Przez mieszkańców nazywany „Krwawym”. Według legendy, kiedyś był brązowy, ale drewno przesiąknęło krwią osób, które dawno temu zabiły złowrogie demony. Most, oczywiście znajduje się nad Roselands'ką płytką rzeką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raphael Kellport
Student Informatyki
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 2:11 pm

Pomijając wszelkie opowieści jak to dostał się do miasta, jak męczyło go targanie tych wszystkich walizek i jeszcze załatwianie kuriera dla bezpiecznego przetransportowania komputerowego sprzętu, oraz temu podobne. Pomijając wszelkie okazyjne smaczki, takie jak kłótnia przy odbiorze kluczy do pokoju akademika, gdzie poruszał swoją potrzebę zachowania "inventory" w zabezpieczonej "bazie", a tam już tylko bez problemu będzie mógł zaglądać do swojej "skrzynki", choć żadnej skrzynki tam nie było. Po borykaniu się z wszystkimi innymi problemami, jak rozstawienie wszystkie jak trzeba, oraz zajęcie łóżka dające największą swobodę dla koordynacji życiowych swoich "statystyk". Nadszedł wdrążenie planu, jaki to miał plan? Poznanie miasta w którym przebywa, planowanie wszelkich strategicznych ruchów. Jakie to były plany? Jakie ruchy? Najlepsze restauracje i najbliższe do nich leniwe, spokojne drogi. Kafejki idealne do pisania spokojnych studenckich prac, kolokwium czy przyszła obrona licencjatu. Odkrycie gdzie są najlepsze strzelnice w mieście, tam gdzie rozluźni swoje wszelkie nerwy, jak i drogi na których wyjeździ przy swojej szybkiej maszynie do transportu... Jak tylko zakupi, a już ma oszczędności! Najbardziej interesujące, było dla niego przede wszystkim odkrycie opuszczonych miejsc, idealnych do sparingów ASG, czy nawet strzelanie z prawdziwej broni do własnych tarcz. Przydadzą się też uliczki w których łatwo ucieknie i w zaciszu będzie nadał pk'ował innych graczy, czy expił jak na nerda przystało.

Jak wyniosły wszelkie zawzięcia do ukończenia projektu? Można uznać dość krótko, plany były ambitne, ale wykonanie żenujące. W mieście jest tak pełno ludzi, zwłaszcza w centrum, że aż bał się jakkolwiek bardziej wynosić czy pytać o cokolwiek. Z tego całego stresu, wyciągnął swoje narzędzie zbrodni, narzędzie do przechodzenia przez wymiary, czysta nutka niesamowitej technologi, jakie było wysoko-zmodyfikowany PSP. Czuł się jakby wyciągnął asa z rękawa, w czasie gry w pokera. To była dla niego dzisiejsza wygrana dnia, relaks i luksus, okazanie dominacji. Pochłonął się szybciej niż ktokolwiek mógł się spodziewać, pomimo tego bez problemowo wymijał ludzi, jakby posiadał niesamowitą podzielność uwagi, i może właśnie tak było? Jako iż działał na głośnikach, ludzie dziwnie go obserwowali słysząc jak magiczne efekty walk dostawały się do ich uszu. Instynkt naprowadzał go więc do coraz zacisznych miejsc aż trafił... Do lasu, co się w ogóle nie przejął, mknął nieustannie przez dość wygodną dróżkę, jak prowadzony niewidzialną kolumną, bez obaw że ktoś będzie chciał naruszyć jej spójność.

I tak o to zakończył partie MMORPG'ową, nabity level i nowe inventory w tak świeżej grze, to było dumne. Wziął głębszy wdech i... Rozejrzał się.
- O cholera...
To były jego pierwsze słowa które można wyłapać przez cały jego pobyt w mieście, nie licząc kłótni o klucze w akademiku. Co zrobił? Po prostu wyłączył PSP, jeszcze zbyt był natchniony epickimi walkami w tak wspaniałym urządzeniu. Oddychał spokojnie i oparł się o krwiste oparcie mostu. Łokcie od góry naciskały, a plecy w połowie. Mógł spokojnie oglądać niebo... Robi się widmo, noc jest już tylko kwestią czasu, nawet nie zdąży wrócić na tyle szybko, by uniknąć kompletnego zaciemnienia.
Idealnie...
Takie myśli się nasunęły, a tylko dlatego, że Raphael jest uwielbieńcem nocnej pory, tak jak ukochały sobie je wszelkie strachy i cienie, czyhające na spragnionych wrażeń. Ale tutaj już odchodzimy zbyt bardzo w kwestie fantastyki, w świecie który jest jak najbardziej normalny i w pełni niemagiczny, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dalca
Kolekcjonerka Lalek
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 18/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 2:46 pm

Roseland, piękna mieścina w samym sercu Anglii. Malownicze kamieniczki, wąskie uliczki... Spytacie pewnie jakież to atrakcje czekają na gości w tym spokojnym kawałku nieba? O tuż dla panienki Eminescu, żadne.
Przez okna pokoju widziała nieuchronnie zbliżający się wieczór. Wieczorne spacery miały jakiś nieodparty urok, to też Dalca szybko wyszła z domu i zdecydowanym krokiem udała się do lasu, który znała tak dobrze jak własny dom. W końcu dzieliło je niecałe sto metrów trawnika.
Las pachniał cudnie. Światło słoneczne przeciskające się przez korony drzew i liście, ściółka delikatnie "chrupiąca" pod stopami... Czego wieczorem chcieć więcej od świata? Może jedynie żeby nie było tak zimno, ale i tu wystarczył gruby sweter i skarpety.
Już spokojnym krokiem udała się w kierunku Krwawego Mostu. Było to zazwyczaj spokojne i opuszczone miejsce. Może ze względu na tę głupią legendę o demonach? Oczywiście mieszkańcy Roseland twierdzili że to jedynie bajeczka dla dzieci, ale i tak rzadko kiedy można było spotkać tu żywą duszę. Dalca spodziewała się, więc że samotnie posiedzi nad cicho szemrzącą rzeką. Choć nie miałaby nic przeciwko odrobinie towarzystwa... A czy spodziewała się spotkać trupa na moście? Na pewno nie. No dobrze nie wyglądał na trupa, ale i tak był jakiś podejrzany...
- Dobry. - powiedziała z wyraźną naganą w głosie, sugerującą przy okazji że nawet jeśli właścicielka miała dobry humor to właśnie został on pochowany.
Oczywiście las nie rósł na działce Eminescu, ale Dalce wcale nie przeszkadzało to w klasyfikowaniu chłopaka jako dziwaka kręcącego się jej po obejściu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inna
Szafirowa Róża
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 20/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 2:56 pm

Przez most przechodziło małe dziewczę,po dokładniejszym przyjrzeniu można było wywnioskować, że to nie zwykła dziewczynka. Jaka inna postać ludzka miałaby tak idealną cerę, delikatne włosy lśniące w odbiciu rzeki, paznokcie jak po świeżym manicure a usta jak aksamit. Pięknie dzieło ludzkich rąk same w ciemnym lesie? Dość niecodzienny widok lecz kto ma okazje zobaczyć laleczkę. Innocenta powolutku stawiała kroczek za kroczkiem spoglądając na piękną wodę. Była czysta, tylko kusiło by przejechać rączką po delikatnej tafli. Podniosła główkę i zobaczyła człowieka...a co jeśli ją złapie,zniszczy. Przez dłuższą chwilkę laleczka stała jak wryta. Jednak nie może tak po prostu odejść, mógłby ją zacząć gonić a w tym wypadku jej nie jest aż tak trudne. Odeszła dwa kroki i schowała się w pustym pudełku po owocowych, słodkich galaretkach. Może nie zwróci na nią uwagi i będzie ok? Nie to było by za proste najlepiej się odezwać. Inna wzięła głęboki wdech, poprawiła aksamitną kokardkę i rzekła:
-Jestem duszkiem owocowej galaretkiii...przybyłam z daleka do tego miasta z bardzo dużą ilością drzew i-i łąki?  Jak się zwiesz istoto ludzka?
Popatrzyła się przez malutkie dziurki pudełka na człowieka, trudno było stwierdzić jego płeć. Miał w rękach jakieś urządzenie. To jest coś jadalnego? A-a może to mała trumna? Niee skąd miał wiedzieć o jej obecności? Może się tak bardzo jej przestraszy,że ucieknie? Tak to pewne..musi jeszcze tylko postraszyć...
- Buuuu....jestem złym duszkiem i zjem cię! I nawet nie dodam czekolady abyś był pyszniejszy zajem cię na podwieczorek i popije pyszną słodziótką herbatką...jeżeli się mnie wystraszyłeś to uciekaj puki cię jeszcze nie gryzę!-powiedziała
Poczłapała do jego nogi i wbiła ząbki w jego łydkę. Może to nie specjalnie bolesne,ale przerażające prawda? Na pewno każdy się wystraszy teraz tego "owocowego duszka".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raphael Kellport
Student Informatyki
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 3:31 pm

W sumie to nawet nie zastanawiał się nad tym, czy ktoś tutaj przebywa. W ogóle nie pomyślał jeszcze, gdzie się w ogóle może znajdować. Ale zamknął na chwilę oczy i ucieszył się miłym delikatnym wiatrem targający jego bardzo długie włosy. Teraz tylko zastanawiał się, w co następnego zagra, może nawet wróci i odpali grę z wyższej półki? Taką która wręcz jest niczym film prawdziwej akcji, o tak. Gdy już nieco ocknął się z obranym nowym celem, zdał sobie sprawę, że jest już nieco ciemniej, a w dodatku znajduje się w moście niedaleko owego lasu. Wzdrygnął się nagle ze strachu, ponieważ ktoś się do niego odezwał, to było po prostu bardzo niespodziewane. Machnął głową i przyjrzał się uważnie rozmówczyni, jako iż była to kobieta... Chwile zaniemówił i po tej niezwyklej chwili, przytaknął bez słowa. Co to oznacza? Gest przywitania, rzecz jasna i raczej nic więcej. Ale miał ochotę się wycofać, dlaczego? Bo jak się wydaje, to jedna z nieprzyjemnych osób, zapętliły się teraz nerwowe wymysły. Jakie? Że choćby wtargnął na czyjąś sporą posesje, albo w jakiś sposób coś zdeptał wcześniej, albo w ogóle czegoś nie zauważył.

Zmarszczył brwi bo za Dalcą coś zauważył... Coś... Niepokojącego...
O cholera, to mówi! To ma głośnik, na pewno!
Ta która się z nim przywitała, mogła zauważyć jak robi niepewny wyraz twarzy i stanowczo wykonuje krok do tyłu, a potem... Wyciąga coś za pleców, Dalca może się niepokoić bo wygląda jak prawdziwy karabin, bądź bardzo jej wierna replika. Nie wie jak zareaguje ona, ale nawet nie odpowiada na słowa lalki, próbuje się zastanowić jakim cudem coś, co powinno być tylko w grach, jest teraz prawdziwe. Za nim doczłapała się wyciągnął swój sprzęt ASG i potraktował ją niecałą serią. (5 pocisków) Amunicja to nic innego jak ta stosowana w paintballu, w tym wypadku farbująca na ciemnoniebieski. Zwykłemu człekowi może zrobić bardzo delikatny siniec, choć lalkę najpewniej trochę popchnie do tyłu. Jeśli ta oczywiście nadal będzie planowała gryźć, nie dając mu chwili na namysłu co do tego, co teraz się dzieje... Możliwe, że pośle więcej serii, do póki cała nie będzie w owym kolorze. Gdzie trafi? Strzelał na oślep, choć nie w twarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dalca
Kolekcjonerka Lalek
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 18/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 3:51 pm

Punkt pierwszy: sprawić by ofiara nabrała chęci ucieczki. Zrobione.
Punt drugi: ofiara ucieka. Prawie zrobione. Prawie, bo coś lub ktoś za Dalcą zaczęło grozić. Najpierw oczywiście się przywitało, jak przystało na kulturalnego ducha owocowej galaretki, ale groźba pożarcia bez czekolady, była doprawdy przerażająca. A zaraz potem duszek spod pudełka wbił się w stopę chłopaka.
W sumie gdyby Dalca nie uznała tego w pierwszej chwili za zwidy, może nawet by się ucieszyła z pomocy duszka. Oczywiście gdyby chłopak zaraz potem nie wyciągną, bogowie wiedzą skąd, karabin! Czy był prawdziwy? Ciężko ocenić, ale broń to broń, nie ważne czy wygląda wystarczająco realistycznie skoro może strzelać.
Pudełko dostało z serii ciemnoniebieskich kulek, zagrożenie zostało zażegnane, a Dalca pogratulowała sobie wspaniałej wyobraźni.
- Czas się leczyć. - mruknęła jak przystało na kobietę ni to do siebie ni to do wszechświata.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inna
Szafirowa Róża
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 20/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 4:28 pm

Inna puściła nogi chłopaka. Cała poturbowana wyszła z pudełka i wytarła twarzyczkę oraz ręcę  haftowaną chusteczką. Bardzo się przestraszyła, wszyscy tacy wysocy, ale laleczka nie zdąży uciec. Stanęła na poturbowanym pudełku i popatrzyła się na dziewczynę ona wydawała się miła. Otworzyła usta by coś powiedzieć. Jednak to było za trudne, zeszła z pudełka i chowała się za nogą dziewczyny i wystawiła głowę.
-J-jestem Innocenta...nie jestem duszkiem tylko laleczką...-odczekała parę minut, wiedziała, że na przyswojenie takiej informacji potrzeba paru chwil...popatrzyła w oczy chłopaka- Odłóż ten dziurkacz! To boli...a co jeżeli ktoś by ciebie tak potraktował?  Jestem brudna zmęczona i obolała...
Co innego mogła powiedzieć?  Należy przeżyć...  Bawiła się sukienką i czekała aż ktoś cokolwiek powie może by sama zaczęła temat? Chyba, że ten IDIOTA znów wyciągnie karabin..to bardzo niekulturalne. A gdyby go  ktoś tak potraktował?  Podeszła do niego i lekko ukuła go szpilką po czym znów schowała się za nogą dziewczyny.
-Jak ci na imię rudowłosa?
Bała się posiadacza karabinu, trzeba być naprawdę solidnie niedorozwiniętym by nosić takie coś przy sobie...chłopak już jest na liście...Lalka bawiła się sukienką i wyobrażała sobie, że jest jedyna na świecie jednak nikt nie jest wyjątkowy.
-Chłopaku uspokój się lepiej bo coś ci się stanie...to dla twojego dobra...no dobra mojego,ale oboje skorzystamy na tym, że mnie nie zabijesz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raphael Kellport
Student Informatyki
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 6:42 pm

Gdy to coś odeszło odetchnął stanowczo z ulgą, ale nie przestawał wpatrywać się. Nie z zainteresowaniem, w sumie to był dosyć poirytowany, zwłaszcza jej ciągłym gadaniem, bardziej niż tym, że teraz nieco drażni odczucie w nodze po jej próbie ugryzienia. Broń opadła w dół, wycelowana w ziemie. Dla tych co obeznani są w temacie, oznacza to neutralność bądź tolerancje. Kierowanie się terminem "zawieszenie broni" w takim momencie, będzie bardzo nieprawidłowe i niepasujące. Chłopak wydaje się albo dosyć wyprany z większych uczuć i jest pieprzonym zimnym draniem, albo po prostu ma uszkodzone myślenie w kierunku społecznego reagowania, albo bardzo ignoruje wszystkie wypowiedzi, a może jest cudzoziemcem? Można też zwalić na szok który powoduje nie kto inny, niż owa Innocenta. Już miał otworzyć usta, już miał coś powiedzieć... Ale ona znowu ruszyła w jego kierunku, być może żeby znowu ugryźć. Odskoczył bardzo zwinnie do tyłu i strzelił raz w jej kierunku, choć mogła teraz to przewidzieć i nawet uniknąć, jeśli posiada choć trochę mobilności i koordynacji. Teraz zrobił to po prostu powoli, zaraz po zrobieniu swojego własnego "uniku", bądź po prostu zwiększenie dystansu.

Na jego PSP które miał wsunięte do kabury, poświęciło nieco i zabrzmiał dźwięk. Jak widać świadczył on o wiadomości, trzeba przyznać że chłopak ma gust do dzwonków. Dzwonek brzmiał jakby żołnierz w środku ostrzeliwania arteryjnego, wykrzykiwał "Captain, in comming massage!". To był co prawda tylko smaczek, bo nawet nie zareagował na to, po prostu miał na czym się skupić. Jest to za to zwiastun, że być może jakaś sprawa spowoduje, że odejdzie nie dręcząc już będących tutaj osób. Choć i tak on wini ich za podejście, a raczej i tak chodzi o to coś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dalca
Kolekcjonerka Lalek
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 18/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sob Sie 24, 2013 7:06 pm

Żeby jeszcze bardziej upiększyć ten wczesny letni wieczór z umazanego niebieską farbą pudełeczka wyskoczyła mała laleczka. Miała trochę ponad pół metra, śliczne brązowe włosy i twierdziła że nazywa się Innocenta, doprawdy czarujące zjawisko!
Jakkolwiek cała ta sytuacja była absurdalna, a Dalca koniecznie potrzebowała tabletek, tak lalka wydawała się całkiem materialna, gadatliwa i... żywa.
- Dalca - bąknęła dziewczyna całkowicie zbita z tropu. A trzeba przyznać że rzadko jej się to zdarzało.
Ale z drugiej strony gadające lalki faceci z karabinami, którzy strzelają w te lalki.
Nie, to nie na moją głowę...
Czy to sen czy tylko schizofrenia zaczęła dawać o sobie znać, stanąć w obronie takiej ślicznej lalki nie szkodziło. Może nawet uda się włączyć ją do kolekcji?
- Przestań! Z lalką się będziesz bił? - zganiła chłopaka jednocześnie, dla lepszego efektu, przerzucając włosy na plecy. Zatupałaby jeszcze nóżką, ale akurat nie miała butów z obcasem, który potęgowałby stanowczość jej postawy. I nawet irytujący dzwonek jakiegoś elektronicznego sprzętu chłopaka nie był w stanie nią zachwiać. Co prawda w środku dalej nie wiedziała do końca co się dzieje, ale i tak posyłała świdrujące spojrzenie pod którym delikwent miał się wywrócić. Oczywiście mentalnie, chociaż gdyby zamierzał zrobić elegancką fontannę w rzece nie miałaby mu tego za złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Inna
Szafirowa Róża
avatar

Liczba postów : 11
Join date : 20/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Nie Sie 25, 2013 9:35 am

-B-boli cię coś chłopcze? Zrób mi lepiej herbaty!-rzekła zdenerwowana
Inna podeszła do karabinu i marzyła by wrzucić go do wody. Większość facetów woli nosić ze sobą MP3 a nie karabiny,co on się walnął w swój pusty łeb?
- Dal...piękne imię...widzę,że czymś się niepokoisz...-zwróciła się bezpośrednio do dziewczyny
Patrzyła okiem wyobraźni jak karabin odpływa, już nigdy ten psychol go nie dostanie.
-D-dal...w-weźmiesz mnie na rączki?-powiedziała słodko
Ciężko się patrzy na kogokolwiek gdy ma się zaledwie 63 cm, doskonale wiedziała,że niedługo zacznie się Alice Game, ale nie zamierza kogoś całkiem obcego brać na swojego medium. Próbowała chusteczką doczyścić swoją sukieneczkę. Bez przerwy patrzyła się na Dalce, oparła swoją rączkę o jej nogę i uśmiechnęła się.
-Emm...chcesz się czegoś o mnie dowiedzieć odpowiem na każde pytanie tylko weź mnie na ręce i nie daj dotknąć temu psycholowi...jest straszny...
Patrzyła się na rude włoski dziewczyny były doprawdy piękne tylko jak piękne potrafią być włosy kiedy pogrąża cię dogłębna rozpacz,smutek,ból,nienawiść?  Te wszystkie odczucia mogą zepsuć piękną konstrukcje włosów dodających całej twarzyczce uroku... Bawiła się rączkami aż w końcu zaplotła je na brzuchu.
-To co chłopcze zrobisz mi herbatki?
Herbata dobra na wszystko...co tam,że ktoś chciał cię zabić najważniejsza jest herbata...byle by było do niej pyszne truskawkowe ciasteczko...


Ostatnio zmieniony przez Inna dnia Nie Sie 25, 2013 2:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Raphael Kellport
Student Informatyki
avatar

Liczba postów : 31
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Nie Sie 25, 2013 1:55 pm

Lalka nie miała po co zabierać jego karabinu, ponieważ olał ją i schował swój sprzęt. Wyciągnął PSP i zaczął jak nic kontynuować swoje growe przygody małego oportunisty z wyrzutnią neonowych rakiet.

*p/p - Poszedł w piździec*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dalca
Kolekcjonerka Lalek
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 18/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Pon Sie 26, 2013 4:44 pm

Dalca słyszała kiedyś że rozmowa z samym sobą skutecznie uspokaja. Do tej pory nie miała okazji żeby przetestować to w praktyce. Po prostu nigdy dotąd nie musiała przyglądać się jak geek strzela z paintballa do gadającej lalki. Takie rzeczy się nie zdarzają, więc sensownym było że panna Eminescu zwariowała. Kolejny wniosek również był prosty, trzeba się uspokoić i wrócić do domu na herbatkę w waleriany. Można też spróbować być ponad "to", czymkolwiek to było, i zachowywać się jak najnormalniej. Wszystkie kobiety Anglii powinny być dumne z postawy Dalci Eminescu.
- Zaniepokojona? Skąd. Zauważ że to nie ja się jąkam - posłała laleczce niekonieczne miły uśmiech. Niech schizofrenia wie, że takie niespodzianki jak dzisiaj nie są mile widziane!
Mimo to wzięła Inną na ręce. Nie zdziwiła się lekkością lalki, w końcu ile może warzyć wyobraźnia? Trzymała ją trochę jak dziecko, które już może siedzieć. Trzeba przyznać że prezentowała się teraz znacznie lepiej niż jako duszek galaretki.
- Nawet chętnie porozmawiam. O, i przedstawię cię reszcie moich lalek. I na pewno napijemy się herbatki. - Waleriana, waleriana... Gdzie do cholery trzymamy walerianę? A z resztą kucharka i tak się tym zajmie.
Trzymając lalkę na rękach spojrzała jeszcze raz na chłopaka. W sumie nie wydawał się tak nierealny... Chociaż fakt że chodził z wierną repliką karabinu nie przemawiał na jego korzyść. Chciała się pożegnać z tym dziwnym zwidem, ale on już zdążył zająć się PSP. Faceci... Nawet jak nie istnieją zachowują się jak skończeni kretyni. Zostawić taką ładną dziewczynę samą sobie...
Na nic by się tu zdały spojrzenia, więc po prostu ruszyła z powrotem do domu. Na odchodnym żuciła jeszcze - Do zobaczenia - i zniknęła w lesie.

//obie do Eminescu Manor
Sorry, ale wcześniej nie miałam w ogóle czasu x.x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tate
Obserwator
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 21/09/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Nie Wrz 29, 2013 5:21 pm

Jesień, koniec dnia, chłód, potworne zachmurzenie zwiastujące ulewę. Kilka rzeczy, które często są w stanie odwlec człowieka od pomysłu dotyczącego wyjścia z domu. Jesień i zima są porami roku, które potrafiły przysporzyć człowiekowi chociażby depresji. Z nią było wręcz przeciwnie. Od zawsze lubiła taką pogodę i, niemalże za każdym razem, pchała się w takie dni na świeże powietrze. W tej chwili, na dworze było już odrobinę ponuro, choć do samego zmroku zostało jeszcze sporo czasu. Według Tate, wybrała sobie ona idealną porę na spacer.
Jasnowłosa nie była ubrana zbyt ciepło. Miała na sobie ciepły, ciemnoszary (pedalski) sweterek, tego samego koloru zakolanówki i czarne spodenki. Do tego glany. Zimno odrobinę drażniło wyłącznie jej ręce oraz uszy. Czy kiedykolwiek bawiliście się "w smoki", chłodnego wieczoru wypuszczając z ust obłoki pary? Jak łatwo jest się domyślić, to było aktualne zajęcie Tate.  Systematycznie uchylała  jasnoróżowe wargi, które opuszczało wydychane przez nią ciepłe powietrze, za każdym razem, po krótkiej chwili rozpraszane przez wiatr.
Maszerowała szeroką ścieżką, zgrabnie omijając wszelkiego rodzaju przeszkody pozostawione na jej drodze, takie jak gałęzie czy co większe kamienie. Cały czas trzymała dłonie ukryte w kieszeniach. Wiedziała dokąd idzie, chodziło jej o konkretne miejsce. Mimo, że jej krok nie był zbyt wolny, dotarcie do rzeki i mostu zajęło jej trochę czasu. Przystanęła. Zmierzyła wzrokiem całą przestrzeń. Nie zawiodła się na tym, co zobaczyła. Preferowała samotne przechadzki, a, jak widać, nikt inny nie zdecydował się na wypad do lasu.
Odetchnęła głęboko, wyciągnęła ręce z kieszeni i ponownie ruszyła w stronę mostu. Tym razem jej krok był jednak o wiele powolniejszy niż przedtem.  Weszła na most, od razu układając dłoń na poręczy. Mozolnym ruchem ciągnęła ją za sobą, póki nie dotarła na sam środek kładki. Spędziła chwilę na obserwowaniu spokojnie płynącej wody. Tate odwróciła się plecami do barierki, po czym opierając się na niej, zjechała delikatnie na deski. Usadowiła się wygodniej, nieznacznie prostując kolana. Uniosła swoje dłonie do ust, następnie to w nie wypuszczając ciepłe powietrze, szukając w taki sposób ciepła.
Oparła głowę na barierce i przymknęła oczy. Niewiele brakowało, żeby nie zasnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lionette
Pomarańczowa Róża
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 30/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Nie Wrz 29, 2013 8:06 pm

Co to? Jakaś mała zagubiona duszyczka lawiruje wśród drzew? A może to jeden z błędnych ogników, który próbuje zwabić kogoś w swe sidła? Obserwujesz tą postać dokładnie, jednak chwilę później uświadamiasz sobie, że jesteś sam. Czy to były tylko omamy spowodowane zbyt długim przesiadywaniem wśród drzew? Wmawiaj sobie, ciesząc się fałszywym szczęściem i spokojem. Jedynie się nie przestrasz gdy usłyszysz za sobą cichutki, lecz przerażający głosik.
Drobna rączka odgarnęła rude kosmyki grzywki na prawą stronę głowy, czyli tam gdzie ich miejsce. W powietrzu wręcz wisiała ta dziwna aura zapowiadająca deszcz. Wśród gęsto rozsianych drzew niewielu mogłoby przejść swobodnie, jednak i tak słychać dobiegające z głębi kroki. To mała, niepozorna laleczka, ubrana w czarno-czerwone, bufiaste spodenki na ściągaczach, ciemne rajstopy przewiązane szkarłatną wstążką, której koniec schowany jest w wysokich, skórzanych butach, czarną koszulę z długimi, rozszerzanymi rękawami i gorsetem krwistej barwy z ciemnoszarymi detalami. W drobnej dłoni dzierżyła parasoleczkę, małą, przeźroczystą, lecz ozdobioną niewielką ilością kropek dla dodania uroku. Kroczyła przed siebie pewnie, chociaż nie wiedziała do końca gdzie idzie, instynkt jej po prostu podpowiadał gdzie ma się udać, a właśnie to przeczucie, które nią teraz kieruje praktycznie nigdy jej nie zawiodło.
Przedzieranie się przez wystające pieńki czy wielkie kamienie dla tej małej, bo zaledwie osiemdziesięcio centymetrowej, lalki nie było łatwym zadaniem. Ulgi doznała dopiero wtedy gdy dotarła do ścieżki, która prowadziła jeszcze dalej, wgłąb lasu. Trochę to zajęło zanim Lio dostrzegła cel swej wyprawy, jednak gdy w końcu ścieżka zetknęła się z pierwszą deską szkarłatnego mostu odetchnęła, była pewna, że nie dotrze nigdzie i zmarnuje sobie jedynie czas. Zauważyła, że nie jest sama. Przyglądała się z bezpiecznej odległości dziewczynie, która opierała się o barierkę, zupełnie jakby zapadła w sen, albo takim zabiegiem chciała zbić uciążliwą gorączkę. Nie czekając dłużej Lionette podeszła bliżej cicho stawiając każdy krok, chociaż w sumie ktoś o takiej wadze praktycznie nie mógłby wprawić starych desek mostu w lekkie drżenie, które zaowocowałoby skrzypieniem i trzeszczeniem. Znalazła się tuż obok niej po czym od razu rozpoczęła konwersację.
- Oczekujesz kogoś? Jeśli tak to nikt nie przyjdzie, nikt nie będzie się męczył tak długą drogą - spytała z odwagą w głosie, zupełnie nie obawiała się swojej obecnej rozmówczyni, wiedziała, że w jej obecności może zachowywać się "normalnie".

_________________

Emblematy: x | x | x | x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tate
Obserwator
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 21/09/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Nie Wrz 29, 2013 10:49 pm

Oddech Tate jeszcze bardziej spowolnił. Ciszy wokół nie zakłócały nawet żadne odgłosy zwierząt. Jedynym dźwiękiem, który mógł dotrzeć do uszu był niemal niesłyszalny szum płytkiej rzeki. Ah, nie da się ukryć, że dla jasnowłosej było to wspaniałe uczucie. Całkowicie się uspokoiła, odprężyła. Była na dobrej drodze zarówno do zaśnięcia. Już w tej chwili powinna jak najszybciej otworzyć oczy, podnieść się i nie pozwolić sobie samej odpłynąć w krainę Morfeusza. Zamiast tego, wyciągnęła nogi prostując je w kolanach, odetchnęła i położyła swoje dłonie na udach, jeszcze bardziej zjeżdżając plecami w dół. Zaśnięcie w takim miejscu zapewne nie należałoby do najprzyjemniejszych czynności, jednakże Tate była złudnie przekonana co do tego, że zbyt szybko jej to nie czeka.
Nie minęła chwila, a po głowie jasnowłosej zaczęły biegać różnego rodzaju myśli, wreszcie zbiegające się, spajające i tworzące dziwne, niezrozumiałe historie. Tak, jeszcze tylko chwila dzieliła ją od przyśnięcia. W tej chwili jednak do jej uszu dotarły słowa dziewcz... lalki.
Głos nieznajomej nie był wcale groźny. Odezwała się do niej ze spokojem, acz odwagą i pewnością siebie. To nie zmieniło faktu, że Tate, tak nagle wyrwana ze swoich rozmyślań nieuchronnie prowadzących ją do zaśnięcia i wciągnięta do rzeczywistości, przybrała wygląd co najmniej przestraszonej. Gwałtownie wzdrygnęła się, otworzyła szeroko oczy, zesztywniała i opuściła dłonie na deski, automatycznie się na nich podpierając. Jakim cudem ona jej nie usłyszała? To nie dopiero głos, Lionette, a kroki powinny brzmieć na tyle głośno, by zwrócić na siebie uwagę Tate. Natychmiast wbiła wzrok w lalkę, lustrując ją od stóp do głów. Rzeczą, która przyciągnęła jej wzrok był oczywiście wzrost towarzyszki. Nie sięgała nawet metra. No proszę, stało nad nią tak maleńkie stworzenie. Wzrost i rysy jej twarzy gryzły się ze sobą, bo, według Tate, wzrost ognistowłosej kazał traktować ją jak małą dziewczynkę, a nieco dojrzalsza twarz, inaczej.
Wytrzeszczała oczy patrząc w kierunku Lionette i wręcz nachalnie wyłapując każdy detal w jej wyglądzie oraz ubraniu. Cóż, kazała jej zaczekać chwilę na odpowiedź. Zachowywała się dokładnie tak, jakby dopiero dotarło do niej, co się dzieje i w jakiej jest sytuacji.
- Przeciwnie. - Mruknęła pod nosem. Po krótkiej przerwie odparła już głośniej, dając wyraźniej usłyszeć uspokojony, melodyjny, przyjemny dla ucha głos. - Liczyłam na to, że nikogo nie spotkam.
Dziewczyna mogła zabrzmieć co najmniej arogancko. Nie byłoby zaskoczeniem, jeśli Lionette uznałaby jej wypowiedź jak swego rodzaju zarzut czy nawet... wyproszenie. Tate wprawdzie nie chciała na samym początku jej do siebie zrazić, tak więc od razu podniosła się i po chwili kontynuowała. Jeszcze przed chwilą to lalka patrzyła na nią z góry. Ta jednak podniosła się, zmuszając rozmówczynię do podniesienia wzroku ku jej twarzy, o ile tylko ta chciała nawiązać z nią kontakt wzrokowy.
- Sądzisz, że nikt nie chciałby się męczyć z taką drogą, a jednak sama tu dotarłaś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lionette
Pomarańczowa Róża
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 30/08/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sro Paź 02, 2013 9:09 pm

Obserwowała jej poczynania uważnie, przywiązując wagę do każdego, nawet najdrobniejszego gestu czy detalu, w końcu krążą ciche pogłoski, że poprzez zachowanie można dotrzeć do ludzkiej duszy. A skoro rozchodzą się takie plotki to czemu nie poświęcić temu dłuższej chwili i nie przekonać się na własnej skórze i doświadczeniach czy jest tak jak mówią? Taka lalka i tak nie ma nic do stracenia, ją nigdy nie dosięgną sidła śmierci, nigdy nie zestarzeje się, nie będzie walczyła z pierwszymi zmarszczki i kryzysem wieku średniego, w końcu ta ognistowłosa panienka na dzień dzisiejszy liczy sobie, tak w przybliżeniu, prawie 80 lat, a wciąż wygląda niczym dziecko, znaczy się pod kwestią wzrostową, nie ma co zwracać uwagi na jej idealną, trochę zbyt poważną jak na nią twarzyczkę. Jednak tak po prostu mają lalki, nie da się tego w jakikolwiek sposób zmienić.
Roześmiała się w duchu widząc reakcję nieznajomej. Czy ona wyglądała na taką straszną, że owa dziewczyna przybrała taki wystraszony wyraz twarzy? A może to wina głosu? Oj nie dobrze, trzeba będzie popracować nad większą ilością "słodyczy" w wypowiedziach, to zawsze działa. W końcu kto mógłby obawiać się małej, słodkiej laleczki, która wyglądem zwala z nóg i sprawia, że wielu nie umieją odróżnić czy to rzeczywistość, czy już sen? Ona także nie pozostała jej dłużna, co prawda nie była w ogóle tym zainteresowana, jednak zilustrowała ją doszczętnie, przyglądając się w szczególności jej twarzy oraz emocjom, które z każdą chwilą zmieniały się, bądź zupełnie na odwrót, pogłębiały się, tak jak w tym przypadku ta nutka niedowierzania. Lalka czekała na odpowiedź zastanawiając się dlaczego jej rozmówczyni ma tak długi czas reakcji. Nawet jeżeli to człowiek, to przecież istota myśląca, rozumna! Ciekawe czy kiedykolwiek spotkała kogoś takiego jak Lionette. Ciężko jednak to potwierdzić, w końcu ci, którzy obcują z lalkami nie zachowują się tak jak ona, jest to dla nich widok normalny. Jednak w takiej grupie zawsze może pojawić się ewenement i dlatego nigdy nie można być czegoś stuprocentowo pewnym.
- "Liczyłam na to, że nikogo nie spotkam." Co to w ogóle jest za odpowiedź? Czyżby owa Panienka nie wiedziała, że los uwielbia robić ludziom pod górkę i nie ważne jak bardzo będziesz się starał to i tak nigdy nie pójdzie po twojej myśli? To nawet lalka wie więcej o sprawach ludzi niż sam przedstawiciel tej rasy! - obruszyła się w myślach utrzymując z nią kontakt wzrokowy, ani razu się nie oderwała od nachalnego wręcz wpatrywania się w barwę jej tęczówek. Nawet wtedy gdy tamta wstała, co prawda Lio w tym momencie musiała zadrzeć dość mocno głowę do góry, jednak nie było to większym problemem, bo i tak jej nic nie zdrętwieje tak jak zazwyczaj narzekają ludzie.
- Żaden człowiek nie chciałby męczyć się drogą - przyznała, a jej ton głosu wciąż był pełen pewności siebie, a przynajmniej tak mógł to odebrać potencjalny rozmówca. Tak na prawdę ona zazwyczaj ma taki ton, jest po prostu dumną lalką, a jeśli będzie ślamazarna, gapowata i nieuważna szybko z "dumnej lalki" zmieni się w "przegraną lalkę", a na to przecież nie może sobie pozwolić. W tym momencie zaciekawiło ją także czy dziewczyna ma już swojego kontrahenta. Co prawda nie jest to obowiązek każdego człowieka, to logiczne, ale może jest jakaś mała szansa! Jeśli nie można by to wykorzystać. Ewentualnie może też zdarzyć się sytuacja, że białowłosa nie będzie chciała brać udziału w Grze, wtedy to będzie wielka szkoda i zmarnowanie potencjału.

_________________

Emblematy: x | x | x | x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Tate
Obserwator
avatar

Liczba postów : 6
Join date : 21/09/2013

PisanieTemat: Re: Most na rzece.   Sro Paź 02, 2013 10:44 pm

Była widocznie zaskoczona spotkaniem Lionette. Nie spodziewała się zastania tu kogokolwiek, a lalka w dodatku pojawiła się przy niej w dość... nieoczekiwany sposób. Tate  przez chwilę wyglądała na przestraszoną, zszokowaną. Nie minęła jednak chwila, a mimika jej twarzy oraz wszystkie ruchy uspokoiły się, spowolniały, stały się bardziej opanowane. Stała przed dziewczyną, patrzała na nią z góry i wyglądała dokładnie tak, jak zwykle. Można powiedzieć, że na aż zanadto spokojną. Znajdowały się naprzeciwko siebie, w niezbyt dużej odległości i żadna nie rezygnowała z bacznego przyglądania się drugiej. Widocznie Lionette również miała w nawyku wyłapywanie wszystkich szczegółów w tym, co ma przed oczami.
Tate podchodziła ze sporym dystansem do nieznajomej. Nie była co do niej przekonana, ale nie da się ukryć, że udało się jej ją również zainteresować i zafascynować. Lionette wydała jej się ciekawą osobą, choć bazowała wyłącznie na pierwszym wrażeniu, więc zasób jej informacji był naprawdę niewielki. Faktem jest, że nigdy nie spotkała lalki i nie była nawet świadoma ich istnienia. To dlatego jasnowłosa uznała, że jej towarzyszka różni się od... istot, z którymi dotychczas miała do czynienia. Zauważyła to, owszem, ale jednocześnie nie potrafiła wskazać i wyjaśnić, sformułować wypowiedzi, która powiedziałaby, co było za to odpowiedzialne. Na pierwszy rzut oka widać, że coś jest z nią nie tak.
Uniosła bladą dłoń i odgarnęła kilka kosmyków białych włosów za ucho. Przeniosła ciężar ciała na jedno z bioder, po czym ręką, która przed chwilą była w górze podparła się na czerwonej barierce. Zacisnęła na niej chude palce, przez moment przygryzając dolną wargę. Po chwili miała również nieznacznie zmrużone oczy.
- Huh - Oczywiście, według Tate, Lionette była (nie)zwykłą dziewczyną, a raczej dziewczynką. Nie traktowała jej jak jakiekolwiek inne stworzenie, dlatego dla jasnowłosej zaznaczenie owego faktu było niepotrzebne, a dla lalki oburzenie Tate mogło okazać się idiotyczne bądź bezpodstawne. W końcu obydwie przebyły drogę, o której mowa. - A jednak obydwie tu jesteśmy. Widocznie twoja teoria nie jest do końca prawdziwa.
Wzruszyła ramionami i delikatnie przekrzywiając głowę w bok. Kolejno wróciła do swojej poprzedniej pozycji. Cały czas nurtowała ją pewna kwestia. Mianowicie wiek Lionette. W tak dużym stopniu nie zainteresowało ją nic innego, nawet imię lalki.  Nie zwlekała więc z dość niestosownym pytaniem. Nie zważała na to. Odezwała się opanowanym, beznamiętnym tomem, tym samym nie dając zbyt wielu wskazówek mówiących o tym, jak bardzo ciekawi ją ta sprawa. Być może powinny zacząć rozmowę od przedstawienia się, ale i tak jest już po ptakach.
- Ile masz lat?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Most na rzece.   

Powrót do góry Go down
 
Most na rzece.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ujście rzeki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Living Dolls :: Roselands i okolice :: Las-
Skocz do: