IndeksIndeks  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Fontanna.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rozen Master
Konto Administracyjne
avatar

Liczba postów : 25
Join date : 11/08/2013

PisanieTemat: Fontanna.   Pon Sie 19, 2013 11:12 pm

W centrum parku znajduje się spora fontanna, którą zdobią rzeźby małych, słodkich aniołów, wzlatujących ku niebu. Ulokowana została po środku niewielkiego placyku, a dookoła niej znajdują się ławki, na których można przysiąść i odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gavrel
Uczeń
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Fontanna.   Czw Sie 22, 2013 9:26 pm

Pytanie za dziesięć punktów: Co robi Gav, gdy jego wena złośliwie się nie pokazuje, a od dłuższego czasu nic nie namalował? To chyba oczywiste. Wybiera się w odosobnione miejsce, aby pobyć trochę w samotności i się wyciszyć. Akurat tym razem padło na pobliski park. Właśnie przechadzał się po nim ze szkicownikiem pod pachą i ołówkiem za uchem, szukając wolnego miejsca, najlepiej w cieniu. Przy okazji napotkał kilka, oczywiście nieznajomych mu osób, które były na tyle głośno, że wolał być w tym momencie jak najdalej od nich. W końcu, między drzewami, niedaleko fontanny zauważył wolną, przez nikogo nie zajętą ławkę. Szybko udał się w tamto miejsce, rozglądając się czy aby na pewno nikt nie zmierza w tym samym kierunku. Ostatecznie wyszło na to, że to on zajął upatrzoną przez siebie ławkę, na dodatek w cieniu, tak jak chciał. Rozejrzał się kilka razy dookoła, przypatrując się uważnie różnym szczegółom, od kwiatów aż po ptaki, a nawet ludzi. Westchnął tylko, po nieudanych próbach znalezienia czegoś, dzięki czemu mógłby coś w końcu narysować. Nie wiedząc już, co robić, wyjął ołówek zza ucha, po czym sięgnął po szkicownik i zaczął rysować na czystej kartce okręgi oraz inne nic nie znaczące kształty. Miał nadzieję, że dzięki temu wpadnie na jakiś pomysł. W efekcie wyszło mu coś, czego nawet nie potrafił normalnie opisać. Był to jeden, wielki bazgroł, który niczego nie przypominał. Wyrwał ową kartkę, pogniótł ją w dłoni i rzucił obok siebie na ławkę. To nie tak, że nie zamierzał tego później posprzątać, tylko po prostu śmietnik znajdował się za daleko. Ostatecznie postanowił, że narysuje fontannę, która znajdowała się właśnie przed nim, w niedużej odległości. Tak więc, gdy w końcu obrał jakiś punkt, jego ręka zaczęła jeździć po nowej kartce, czasami ścierając coś gumką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chay.
Niezrównoważony sadysta
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Fontanna.   Czw Sie 22, 2013 10:31 pm

Pytanie za punktów sto - dlaczego Czajnik miał znowu obitego ryja? Ano, odpowiedź chyba nasuwa się sama. Znowu nie potrafił zamknąć twarzy w odpowiednim momencie i powiedział za dużo, co widocznie nie zostało poparte przez resztę towarzystwa. No ale, zacznijmy od początku.
Mniejsza co Chay porabiał tego dnia rano, ważne, że po raz enty w czasie wolnym udał się do parku. Pogoda była dla niego taka sobie, takie nie-wiadomo co. Zimno/ciepło, a i może jeszcze zacząć padać, chociaż na to się akurat nie zapowiadało. W sumie, to wypadałoby zrobić coś pożytecznego - pouczyć się, poczytać, posprzątać, no - cokolwiek. Ale jak zwykle, zamiast tego, blondyn jak zwykle uprawiał tak zwany "opierdaling". Prawda, miał w planach zabrać jakąś ze swoich koleżanek (czy kolegów, nie ma różnicy) do kina, ale jak zwykle nic z tego wyszło, z dwóch powodów - brak chętnych i jak zwykle brak funduszy. Nie należał do typów, które mogę ci spuścić wpier.. mogą wytłumaczyć Ci dosadnie, że jednak te pieniądze nie są tak bardzo do życia, mi się bardziej przydadzą. Jak już, to cierpiał w milczeniu. W końcu chłop nie baba, płakać nie będzie z tak błahego powodu. Mniejsza.
Po dotarciu na wyżej wymienione miejsce, jego uwagę od  razu zwróciła grupka łebków, może ciut od niego młodszych, może starszych, nie jemu oceniać. W dzisiejszych czasach możesz w większości przypadków zgadywać, ile twój rozmówca ma lat. Nie wyróżniali się oni niczym, oprócz tego, że stali w siódemkę, zbici, barczyści i w dresach. Tak, i właśnie ten ostatni odczyn sprawił, że Chay'owi żyłka gdzieś tam pękła i postanowił ich.. zaczepić? Mniej więcej. Patrząc na ich gabaryty, mieli niekonkurencyjną przewagę, no ale co - żyje się raz, "yolo", te sprawy. No, zaczepił ich, wesoło się zwyzywali, zaczęły sie przepychanki, aż Czajnikowi nie starczyło cierpliwości do tłumaczenia, że mu przeszkadzają, w sumie bez powodu (tylko te dreeesy), przypierniczył jednemu, aż się nogami zakrył. I wtedy się zaczęło, to było w sumie do przewidzenia. Pomińmy tutaj opis bójki, nie jest on nikomu potrzebny. Ważne jest to, że na koniec został przez nich wesoło wrzucony, za ręce za nogi, do fontanny. Nie jest tak źle, zawsze mogło się to skończyć gorzej. Na odchodne pokazał im jeszcze środkowy palec, co nie zrobiło na nikim żadnego wrażenia. Posiedział chwilę w tej fontannie,  obity, mokry (serio?), pozwolił, by woda spływała mu wesoło po twarzy. Jednak, gdy się już z niej wygramolił, dostrzegł swojego znajomego, który także radośnie siedział sobie na ławeczce i coś grazmolił. Jego imię brzmiało.. Gravel? Jakoś tak. Trochę chwiejnym krokiem podszedł do niego i usiadł, a raczej klapnął, że parę kropel wody wylądowało akurat na tym, co tamten rysował. Chay zupełnie nie zwrócił na to uwagi, za to usilnie próbował rozszyfrować, co też czarnowłosy stworzył.
- Czeeść!~
Tak, powiedział to już siedząc i radośnie chlapiąc, z szerokim uśmiechem na ustach, trochę jednak wymuszonym. W końcu rozwalona warga, podbite oko i posiniaczone ciało nie sprzyja dobremu samopoczuciu. No ale - sam się o to prosił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gavrel
Uczeń
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Fontanna.   Pią Sie 23, 2013 12:37 am

W swoim rysunku starał się uwzględnić każdy szczegół, nawet ten najdrobniejszy. Właśnie miał zamiar naszkicować fragment tafli wody, znajdującej się w fontannie, gdy zauważył, że ktoś do niej wpadł, co raczej uniemożliwiało mu umieszczenia tego na kartce. Nic nie zrobił, tylko przekręcił głowę, niczym pies, który próbuje w danym momencie zrozumieć swojego właściciela. Z takiej odległości nie mógł wypatrzeć kto to tak naprawdę był, więc po krótkiej chwili znów wrócił do szkicowania. Zresztą, tak czy siak pewnie tego kogoś nie znał i z pewnością nie pozna. W pewnym momencie zrobiło mu się niewygodnie, więc postanowił, że usiądzie sobie w siadzie skrzyżnym. Był na ławce sam, więc mógł sobie na to pozwolić. Na jego kartce znajdował się już spory szkic tego, co obrał sobie za cel, lecz tą czynność przerwała mu osoba, która właśnie usiadła obok niego.
- Jest pierdyliard innych ławek, a ty akurat wybrałeś tą. Powiedz mi, co z tobą nie tak? - cały czas nie odwracał wzroku od kartki, jakby pod wpływem hipnozy, tak więc nawet nie zwrócił uwagi na to, kto obok niego usiadł. Dopiero po chwili, gdy na jego kartkę spadło kilka kropel wody, uniósł wzrok do góry. Gdyby nie to, że skądś go kojarzył, to zacząłby wyzywać go od zboczeńców, zaczepiających inne osoby.
- Zapomnij o tym, co wcześniej mówiłem. Lepiej teraz przypomnij mi, kim jesteś - zamyślił się na chwilę, przyglądając się uważnie jego twarzy. Może gdyby nie to, że był poobijany, łatwiej byłoby mu go rozpoznać. - A może kiedyś widziałem cię w moich snach? - znów przekrzywił głowę, nie spuszczając z niego wzroku. Dopiero po niedługiej chwili zrozumiał, co powiedział i jakie głupie to było. - Nie, o tym też zapomnij - puknął się lekko w czoło, po czym przejechał dłonią po twarzy, przy okazji odwracając od niego wzrok. Miał nadzieję, że blondyn nie weźmie tego na poważnie, a obróci w żart, przez co sytuacja nie zrobi się... dziwna. Spojrzał znów na swój rysunek, którego przyozdobiły mokre plamy. Raczej nic z tego nie będzie. Znowu wyrwał kartkę, gniotąc ją w dłoni i rzucając ją tam, gdzie wylądowała poprzednia. Westchnął pod nosem, zastanawiając się nad kolejnym obiektem, gdy nagle przypominał sobie o tym, że nie jest już tu sam. Przeniósł wzrok na chłopaka, dopiero teraz uświadamiając sobie, że to on wpadł do fontanny.
- Nie jest ci zimno? - powiedział, naciągając jego mokry rękaw, który mocno do niego przylegał, tak samo jak i pozostała część garderoby. Na jego miejscu Gav od razu poszedłby się przebrać, a nie siedziałby sobie na ławce, rozmawiając z jakimś chłopakiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chay.
Niezrównoważony sadysta
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Fontanna.   Pią Sie 23, 2013 7:25 pm

Czajnik nie był dobrym chłopcem. Kochał robić ludziom na złość, dokuczać im i denerwować samym swoim istnieniem. Oszywiście - starał się uprzykrzać im życie na wszystkie możliwe sposoby i gdy tylko nadarzyła się okazja! I żadna, powtarzam - żadna, nie mogła zostać przepuszczona. A teraz, patrząc na okoliczności, może pojawić się ich jeszcze kilka, a Gavrel jest wręcz idealnym przedmiotem do znęcania się. Może i nie był on aż takim cholerykiem i trochę więcej potrzeba było do doprowadzenia go do, chociażby irytacji, ale za to rezultat ten sam. Tak śmiesznie się wtedy denerwował. Z resztą - jak każdy. Albo może Chay'a to tak bardzo śmieszyło, albowiem nie był do tego przyzwyczajony? W końcu czarnowłosy też czasem niewyparzony język miał i w odgryźć się umiał. Co oszywiście było jeszcze zabawniejsze.
Gdy pierwsze słowa padły z ust tamtego, w pierwszej chwili chciał mu przypierniczyć, tak o, dla orzeźwienia umysłu. Ostatecznie skończyło się na bliskim nachyleniu się nad twarzą tamtego i spojrzenie mu głęboko w oczy. Albo sobie z niego żartował, albo naprawdę nie poznawał swojego współlokatora. No.. przecież Czajniczek aż tak obitej buźki nie miał. Oblizał wargi (oszywiście, że bardzo ponętnie XD), czując, że strużka czerwonej cieczy postanowiła ujrzeć światło dzienne przez wcześniej zrobioną ranę.
- Zgadnij. - powiedział z nutką irytacji w głosie. Na następne, retoryczne z resztą pytanie Gavrel'a, uśmiechnął się mimowolnie. Najpierw zdziwiło go takie wyznanie, ale po dłuższym zastanowieniu było one nawet trochę.. słodkie? No, coś w ten deseń. Chay wolałby usłyszeć te słowa od jakiejś niewiaty, ale z godnie ze swoją życiową regułą, był otwarty na wszystko, na wszystkich, na wszelkie dziwne propozycje.
Gdy tamten na chwilę odwrócił od niego swe oczęta, gdzieś tam pojawiła się żyłka irytacji. Zdecydowanie nie lubił być ignorowany, nawet na chwilę.
Na wspomnienie o zimnie, faktycznie, w tym momencie poczuł uczucie chłodu na skórze.
- Ano, trochę. Czyżbyś się o mnie martwił?
Wzruszył ramionami. Nie, nie robiło mu to jakiejś wielkiej różnicy, najwyżej przeziębi się, i dopiero po tym zacznie żałować niefortunnej kąpieli w fontannie. Potrząsnął głową, tym samym pozwalając, by jego włosy były w jeszcze większym nieładzie niż poprzednio, przy okazji po raz kolejny ochlapując wszystko w pobliżu, jak i swojego rozmówcę. Nagle poczuł silniejszy ból w ręce, dokładnie na odcinku pomiędzy łokciem, a dłonią. Podwinął rękaw, a widok sinej ręki to na pewno nie było to, czego sobie życzył. Jego twarz przyjęła delikatny grymas, a on westchnął ciężko.
- Chyba nie jest złamana, nie?
Zwrócił się do tamtego, przy okazji pokazując mu swoje trofeum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gavrel
Uczeń
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Fontanna.   Pią Sie 23, 2013 8:27 pm

Czuł się trochę głupio, że nie był w stanie przypomnieć sobie imienia osoby, którą z pewnością znał. Na dodatek ta odpowiedź blondyna, która raczej w niczym mu nie pomogła... Postanowił, że po prostu to zignoruje i w spokoju będzie mu się przyglądał, aż w końcu dotrze do niego, jakie nosi imię. Po dłuższej chwili podłożył sobie pod głowę dłoń, opierając ją sobie na kolanie, przy okazji zastanawiając się, gdzie mógł go spotkać. Może w szkole? To raczej byłoby możliwe, ale nijak mógł go dopasować do jakiejkolwiek klasy. Kino? Nie, przecież Gav rzadko kiedy tam bywa. Zresztą, w kinie raczej nie rozwinęłaby się jakaś znajomość. No chyba, że blondyn był sprzedawcą popcornu, który skrycie jest zboczeńcem, zapamiętał jego twarz i teraz zaczepił go na ławce... Krew? Tylko nie krew. Gav nie lubi takich widoków. Na samą myśl przechodzą go dreszcze, a co tu dopiero mówić o patrzeniu na rozcięty fragment skóry lub coś w tym stylu. Z tego całego zamyślenia wytrąciło go pytanie, związane z martwieniem się Gavrela o chłopaka. Przecież to nie tak, że się o niego martwił, prawda? Odłożył swoją rękę, po czym na chwilę odwrócił od niego wzrok, przyglądając się pobliskiemu drzewu.
- Że ja się martwię? Chciałbyś. - Z drugiej strony, to jak blondyn się przeziębi, to Gav będzie miał potem wyrzuty sumienia, że go przytrzymywał. Chociaż... sam przecież go zaczepił. Racja, jak już, to nie będzie niczyja wina, tylko i wyłącznie blondyna, bo sam nie martwi się o swoje zdrowie. Geez, zaraz. O czym ja myślę? Westchnął pod nosem, po czym znów przeniósł wzrok na chłopaka. Akurat w tym momencie ten prezentował mu swoją rękę... siną w dodatku. Na myśl, że mogłaby być złamana, odsunął ją lekko swoją dłonią, aby tylko móc na nią nie patrzeć.
- Jesteś pewny, że nie chcesz iść się przebrać? ... Albo pójść do lekarza? - Spojrzał znów niepewnie na jego dłoń, tylko po to, aby zaraz odwrócić wzrok. Takie widoki nie były dla niego. Swoją drogą, to nadal nie przypomniał sobie jego imienia. Chociaż... w końcu zaświtało mu coś w głowie. Uświadamiając sobie jaki wielki "fail" popełnił, znów puknął się w czoło, a zaraz potem przeczesał sobie włosy.
- Chay? - Jesteś totalnym kretynem, Gav~ - Chyba mam słabą pamięć do twarzy... - stwierdził, ni to do siebie, ni to do blondyna. Ważne jednak było to, że sobie przypomniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Chay.
Niezrównoważony sadysta
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Fontanna.   Nie Sie 25, 2013 8:30 pm

Zaczęła w nim narastać coraz większa irytacja. Już po tych paru minutach spotkania, tamten powinien już dawno przypomnieć sobie jego zacne imię, ale jak widać, jeszcze miał jakieś wątpliwości, sądząc po jego zamyślonej minie. Patrzyli się tak na siebie dłuższą chwilę, Chay ciągle mając nadzieję, że jednak do czegoś wspólnie dojdą i to gapienie się będzie miało jakieś skutki. Po kolejnych chwilach w milczeniu, blondyna aż ciary przeszły po plecach, przez co mimowolnie się wzdrygnął. Nie, jednak nie był przyzwyczajony do tak długiego kontaktu wzrokowego. Kiedy starszy oparł głowę o swoją dłoń, ten też mimowolnie przekręcił ją delikatnie w bok, wyglądając teraz niczym pies. Jednakże po chwili odchylił ją znowu gwałtownie do tyłu, by móc spojrzeć w niebo i na liście nad nimi. Na słowa wypowiedziane przez czarnowłosego, dosłownie przeniósł swój wzrok na tamtego, by po chwili znów patrzeć do góry.
- A czy ja mówię, że nie?
Zadał w sumie retoryczne pytanie. Przecież to miłe, jak ktoś się o Ciebie martwi. Przykryje kołderką  w nocy kiedy się rozkopiesz, pocałuje w "bu bu" jak coś boli. Albo zrobi zupkę, kiedy jesteś chory.. Czy coś tam, wszystkie te czynności, które robi osoba, która się martwi o kogoś.. Te sprawy. No, na razie chłopcy nie byli jeszcze na tym etapie, by buziaczki dawać i zupki robić, ale kto wie?  
Kiedy Gavrel odsunął właśnie podsuniętą rękę, zmarszczył się. Tak, to bolało, i to coraz bardziej. Cholera.. Westchnął ciężko. O nie, do lekarza nie było mu aż tak śpieszno. Wręcz nienawidził odwiedzać tego przybytku i chodził tam tylko w ostateczności. Z początku liczył, że Gav będzie w stanie coś z tym zrobić, ale sądząc po jego reakcji.. nie ma co na to liczyć.. chyba.
Niezbyt zadowolony spuścił wzrok. Po kolejnym, głębokim westchnięciu
wstał z ławki i spojrzał pytająco na swojego towarzysza.
- ..idę. Do pokoju. Masz rację, to nie jest taki zły pomysł, z tym przebraniem się. Idziesz ze mną?
Nie, to nie miało zabrzmieć jak prośba. Ani propozycja. Chociaż może?

[z/t]

Jaakoś krótko, przepraszam :<
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gavrel
Uczeń
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 21/08/2013

PisanieTemat: Re: Fontanna.   Pon Sie 26, 2013 9:13 pm

Gdy w końcu przypomniał sobie jego imię, wszystko zaczęło nabierać sensu. Więc nie jest zboczeńcem, ani nic z tych rzeczy. Nie chce go wykorzystać, pobić... czy coś. Więc chyba powinno być okej, prawda? Nie, nic nie będzie okej, dopóki ten nie pójdzie się przebrać i zaraz po tym nie przejrzy swoich "obrażeń". W końcu Gav nie chciał, aby Chay był chory i przy okazji zaraził jego samego... Z drugiej strony, to nawet nie zapytał się, gdzie i za co tak oberwał. Sądząc po tym, jak się tym "przejął", to nie pierwszy raz znajduje się w takiej sytuacji, więc powinien wyjść z tego cało... chyba. Potrząsnął nagle głową, chcąc odpędzić w końcu od siebie myśli związane z... Chay'em. Swoją drogą, to polubił go. Może nawet połazi za nim, dopóki mu się to nie znudzi i może dzięki niemu w końcu coś konkretnego narysuje. Czy to oznacza, że stanie się wtedy jego... muzą? Chyba coś w tym stylu. No, to akurat było mało ważne w tej chwili... Tak się zamyślił, że nawet nie zwrócił uwagi na to, że ten zadał mu pytanie... A raczej było to pytanie retoryczne, więc pewnie nawet nie oczekiwał od niego odpowiedzi, której i tak nie dostał. Jego wpatrywanie się w, jakże interesujące, drzewo, przerwał ołówek, który niefortunnie znalazł się na ziemi, przy okazji lekko przechylając szkicownik w tamtą stronę. Na całe szczęście Gav szybko zareagował i chwycił blok białych kartek, ratując je przed pobrudzeniem. Niedługo po tym zauważył, że blondyn wstał, więc przeniósł wzrok na jego twarz. Na te pytanie także nie odpowiedział. Podniósł tylko lekko swoje kąciki ust, nawet nie wiedząc czemu. Możliwe, że przez to, iż Chay w końcu postanowił się przebrać, co zaoszczędzi Gavrelowi... zmartwień, o ile tak to można nazwać. Gdy blondyn zaczął się oddalać, Gav też wstał z ławki, podnosząc swój ołówek z ziemi, a szkicownik wpychając sobie pod pachę. Nie starał się dotrzymywać mu kroku, zamiast tego szedł za nim, wpatrując się w jego plecy i po części włosy, które spływały mu po szyi.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fontanna.   

Powrót do góry Go down
 
Fontanna.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Zamarznięta fontanna na środku parku
» Fontanna
» Fontanna Życia
» Fontanna Kupidyna
» Fontanna życzeń (MG:Nauru)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Living Dolls :: Roselands i okolice :: Park-
Skocz do: